Wyświetlenie artykułów z etykietą: Covid19

poniedziałek, 31 sierpień 2020 23:05

Testy - próba oceny wiarygodności

2020 08 25 09.58.44

Duże wątpliwości pojawiają się przy podstawie określania ilości zarażonych osób, czyli wykrywaniu osób z aktywnym wirusem SARS-Cov2. Stosuje się do tego testery - opracowane preparaty testujące istnienie specyficznych białek, charakterystycznych dla tego wirusa. I w oparciu tylko o takie badania decyduje się, kto jest chory, a kto zdrowy, zamyka ludzi na kwarantannie, zamyka gospodarkę, wprowadza radykalne ograniczenia wolności, poruszania, ogranicza dla osób chorych dostęp do służby zdrowia, nie realizując tysięcy zaplanowanych operacji, zabiegów, specjalistycznych terapii czy nawet podstawowych badani laboratoryjnych. Nie prowadzi się w tym zakresie badań statystycznych, ale jestem przekonany, że ilość przypadków śmiertelnych z powodu tych ograniczeń przekracza wielokrotnie ilość podawanych przypadków śmiertelnych z powodu Covid-19. Uzględniająć naciągane statystycznie przypadki śmierci na tzw. "choroby współistniejące". Znane są przypadki zgłoszenia w akcie zgonu śmierci z powodu Covid-19 osób które zmarły w wypadkach komunikacyjnych.

Widzimy więc jak ważne jest określenie prawdziwości działania testerów, bo to właśnie powołując się na nie, ogranicza nam się wolność, dostęp do różnych dóbr. I to właśnie od tego powinniśmy zacząć, chcąc pozostawić po sobie czystą przestrzeń i możliwość realizowania planów, które przynosi życie. Pojawiły się wątpliwości co do fundamentalnych reguł działania testerów, które w skrócie przedstawiamy w poniższych punktach:

1. Brak oczyszczonego wirusa, źródła danych do opracowania testerów.

Testy, aby mogły działać prawidłowo, powinny badać potencjalnie wirusa, jego charakterystyczne elementy, fragmenty DNA, RNA, specyficzne właściwości które pozwoliły by go jednocnacznie zidentyfikować i to na tyle jednoznacznie, aby wykluczyć można było możliwość pozytywnego wyniku w odniesieniu do innych patogenów, czy komórek, białek czy innych związków chemicznych. Aby to można było zrobić, potrzebny jest materiał wzorcowy - czyli wyizolowany i przebadany wirus, z którego pobiera się np. fragment DNA, RNA, wskazuje np. charakterystykę emisji widma promieniowania  o specyficznym rozkładzie i tworzy preparat, który ten charakterystyczny dla tego wirusa element identyfikuje, lub z nim reaguje w powtarzalny i dający się pomierzyć sposób. Właśnie to jest dziwne, że nigdzie nie można znaleźć czystego materiału do takich porównań. czyli wyizolowanego wirusa, w postaci oczyszczonej. Mimo licznych poszukiwań, zapytań do różnych instytutów, ośrodków naukowych, specjalistycznych placówek badawczych, nie znaleziono nigdzie instytucji która dysponowała by takim materiałem czy informacjami. Nigdzie nie zamieszczono zdjęcia wirusa, nawet symulacji graficznej. Te dostępne to ilustracje które są nam narzucone jako wizja, produkt grafik komputerowych, czy zdjęcia zupełnie innych patogenów. Z dużą dozą prtawdopodobieństwa, że tak właśnie wygląda ten właśnie wirus. Tworzy to fałszywy obraz rzeczywistości.

Logicznym wydaje się więc być, że nie można stwierdzić, co takiego wykrywają testy, skoro do tej pory w żadnym laboratorium nie uzyskano takiego czystego materiału  źródłowego do porównań? . Więc na czym opierali się producenci testów, wytwarzając go i wskazując że może on służyć do wykrywania zakażeniem tym wirusem właśnie wirusem? Chyba nie wróżeniem z kart?

2. Brak innej metody wykrywania wirusa SARS-Cov2 - brak złotego standardu i możliwości sprawdzenia poprawności testu

 Każda metoda badawcza powinna opierać się na możliwości sprawdzenia metody pomiaru, aby można było określić dokładność pomiaru, poziom skażenia (ilość wirusów), szczególnie gdy opracowuje się metodę pomiaru nową, opartą na nowych zasadach nie stosowanych jeszcze na szeroką skalę.

Jest jeszcze konieczny element sprawdzający - porównanie tej metody badawczej z inną, którą traktujemy jako w 100% pewną i określamy za punkt odniesienia. To zasada złotego standardu. W tym wypadku nie ma takiej zasady - nie ma innej metody badawczej. dzięki której udało by się zweryfikować działanie testerów do określenia czy i ile (szacunkowo) wirusów SARS-Cov2 jest w organiźmie chorego.  Więc według jakich kryteriów i w jaki sposób można weryfikować funkcjonowanie testów, jeśłi nie ma zrealizowanych innych metod badawczych, a sam test został przedstawiony jako test poglądowy o szybkim czasie podania wyników? O co w tym chodzi? Przecież to jest tak idotyczne i głupie w założeniach , że można całkowicie stracić zufanie do nauki. I nie chce się wierzyć że na podstawie mitu wprowadza się aż tak destrukcyjne działania wobec całych gospodarek i systemów ekonomicznych państw..

3. Metodologia przeprowadzania testu

Zakładając że trafiono wróżąc z kart, że tester jest jednbak "nastrojony" na SARS-Cov2 i wskazuje prawiedłowo, ogromne zastrzeżenia budzi metodologia badań.

Okazało się że NYT wskazuje powołując się na ostatnie badania testów RT- PCR, że laboratoria w USA używają w swoich termocklerach liczby cykli pomiarowych Ct =37 i 40. Przy takiej liczbie Ct większość wyników pozytywnych w USA może być fałszywa, czyli że większość tych którzy uzyskali wynik pozytywny, mogła nie mieć w ogóle wirusa SARS-CoV-2. Przy tak dużej liczbie cykli, które powielają badanie, aby zwiększyć czułość wykrywania, zwiększa się poza granice obiektywizmu czułość do tego stopnia, że zaczyna przekłamywać to rażąco wyniki badania. W reakcję mogą wchodzić różne przypadkowe białka i związki chemiczne, przekłamując wyniki, dając tym samym pozytywny wynik.

Mieliśmy nie raz okazję zapoznać się z takim zafałszowaniem, gdy prezydent jednego z państw Afrykańskich wysłał do laboratorium próbki pobrane z owoców, kozy i innych zanieczyszczeń. W wielu wypadkach testy wykazały wynik pozytywny!!!. 

Ta liczba cykli amplifikacji potrzebnych do znalezienia wirusa, nazywana progiem czułości (powtarzalności cykli pomiarowych), nigdy nie jest uwzględniana w wynikach testów wysyłanych do lekarzy i pacjentów z koronawirusem, mimo że dawała by czytelną i konkretną informację o ilości i "zagęszczeniu" wirusów w organiźmie, a tym samych określało by to zaawansowanie choroby. Z nie wyjaśnionych przyczyn, podaje się tylko informację zero/jedynkową czyli jest-nie ma wirusa SARS-Cov2. Samo to jest już złamaniem zasad obektywizmu pomiarowego i w założeniach generuje fałszywe dane.

W trzech zestawach danych testowych, które obejmują progi cykli, zebranych przez urzędników w Massachusetts, Nowym Jorku i Nevadzie, aż 90 procent osób, które uzyskały wynik pozytywny, nie było nosicielami żadnego wirusa, jak wykazał The Times.

W czwartek Stany Zjednoczone odnotowały 45 604 nowych przypadków koronawirusa, według bazy danych prowadzonej przez The Times. Jeśli wskaźniki zarażenia w Massachusetts i Nowym Jorku miałyby obowiązywać w całym kraju, to być może tylko 4500 z tych osób będzie musiało faktycznie odizolować się i poddać się śledzeniu kontaktów. W rzeczywistości działa się zupełnie inaczej, kreując wirtualną pandemię i tworząc ją w sposób marketingowo medialny i trzeba przyznać z ogromną skutecznościa. Czemu ma służyć generowanie tej sztucznej panniki?.

Jednym z rozwiązań byłoby dostosowanie progu cyklu stosowanego przy podejmowaniu decyzji, że pacjent jest zakażony. Większość testów ustaliła limit Ct na 40, kilka na 37. Oznacza to, że czułość pomiaru wzrasta tak znacznie, że wykrywane są zanieczyszczenia, czy pozostałoścoi po starych infekcjach. Według obserwacji naukowców, wystarczającym parametrem Ct (powtórzeń cykli badawczych) była by liczba 30. ale wykazało by to radykalny spadek wykrywania SARS-Cov2 co było by przyczyną braku uzasadnienia istnienia pandemii. 

Przypominamy też, że sam twórca testu, naukowiec który za swoje odkrycie dostał nagrodę Nobla, wskazał że tester ten, opracowany do prac badawczych nad DNA w walce z wirusem HIV, nie mnoże być wykorzystywany jako źródło badań i decydowania czy ktoś jest zarażony wirusem, czy nie. Jest to również opisane w instrukcji działania i stosowania testerów wykrywających czy wirus SARS-Cov2 jest w danym organiźmie, czy nie.

4. Dokładność wskazań.

Znane są wyniki wstępnych badań statystycznych, określających prawidłowość wyników testów na max 70%. Czyli ponad 30% testów może wskazywać na osoby zdrowe, podając je za pozytywne. Zastrzeżenia budzą tu też przyjęte reguły oceny.

Niemniej w tym zakresie kończy się  traktowanie testera jako przyrządu pomiarowego do oceny ilości czy jakości badania.  Dane te są niezależne od opisanych powyżej zafałszowań wyników wynikających z przyjętej metodologii pomiaru. To po prostu niezależna ocena wyników testów wśród osób chorych. I tu kolejna nie zrozumiała informacja która kompletnie powoduje utratę zaufania do testerów. Przypominamy też, że w instrukcji i opisie zamieszczonym na ulotce od producenta testera, są uwagi o tym, iż testery nie nadają się do medycznych badań diagnostycznych, a stosować się je powinno jedynie do badań naukowych. 

5. Bardzo kiepska powtarzalność czułości wykrywania wirusa SARS-Cov2 w poszczególnych partiach dostaw.

Okazuje się, że stosowanie testerów powoduje że pewne dostawy działają w sposób wykrywający działanie wirusa niemal u każdego badanego, a w innych wypadkach, statystyki są korzystne dla badanych, wprowadzając duży odsetek negatywnych wyników (mało wykrytych chorych, zarażonych osób. Z naszego, Polskiego rynku.dziłań medycznych znane są przypadki, gdzie sparaliżowano na kilka dni działanie szpitala bodajże w Rybniku, gdy wykonano testy całego personelu szpitala z niemal 100% wynikiem pozytywnym. Kwarantanny, izolowanie setek czy nawet tysięcy osób, zakończyło się jednak po kilku dniach po wykonaniu kolejnych testów, które nie wykryły, nie potwierdziły poprzednich wyników testów. Jeśli dodamy do tego informacje które pojawiały się wcześniej, że odrzucono pewne partie dostaw testerów z powodu wykrycia w nich właśnie wirusa SARS-Cov2, zaufanie do testów na obecność wirusa spadła już głęboko poniżej zera. Bo jak tu można zaufać testowi, który może zarażać zdrowe osoby wirusem, który ma go wykrywać? Zwróćmy ponownie uwagę na punkt 2. oceny działań wirusa - brak stosowania metody alternatywnej - porównawczej i umożliwiającej krzyżowe weryfikowanie wyników testów. To kompletnie sprzeczne z zasadami obiektywizmu naukowego badań, na poziomie elementarnych zasad badawczych i pomiarowych.

6. Zafałszowane wyniki testów wynikające z przyjętej metodologii pobierania próbek..

Z bliżej nie znanych powodów, określono sposób pobierania próbek w sposób który sam w sobie budzi spore wątpliwości. Nawet drobne błedy przy pobieraniu próbki mogą skończyć się dla pacjenta duzymi problemami zdrowotnymi, ponieważ technika pobierania próbek wymaga włożenia nam do nosa niemal kilkunasto centymetrowego próbnika, aby zebrać materiał badawczy z tylnej ścianki przegrody nosowej, w bardzo czułym i delikatnym miejscu. Ze względu na zróżnicowanie budowy naszych ciał, często dochodzi do urazów, które są niebezpieczne same w sobie i powodują u części testowanych osób kilkudniowe bóle wewnątrz czaszkowe. Będziemy starali się wyjaśnić jakie są powody przyjętej metdologii wykonywania testów i dlaczego wytypowano to miejsce i sposób wykonywania pomiarów. Przypominamy, że testy przeprowadzane mogą być u osób o różnym nasileniu chorób, jak to się określa - towarzyszących i takie procedury ciężko wdrożyć u osoby, kóra z powodu zapalenia zatok, ma je zapchane wydzieliną, która gromadzić może śladowe ilości wirusa z powietrza, a być wynikiem niegroźnej dla zdrowia pospolitej grypy? Jak pobrać w takiej sytuacji próbkę z miejsca które jest wymagane zgodnie z instrukcją pobierania próbek?

Procedury wykonywania testów są na tyle złożone, że czynnik ludzki ma duży wpływ na wyniki takich badań. Rzutuje to na powtarzalność wyników i ich jakość. Drobny błąd metodologiczny czy proceduralny może w trakcie wykonywania testów zafałszować nie tylko wynik badania ale też sprowadzić inne zagrożenia zdrowia. Po uzyskaniu informacji z kompetentnych źródeł naukowych, postaramy się przedstawić uzasadnienie takiego trybu przeprowadzania testów. Wskazane przypadki wykrywania w testach śladów wirusa SARS-Cov2 wskazuje te z, że testy te mogą stanowić też zagrożenie zarażenia się wirusem. Nie każda dostawa jest testowana pod tym kontem.

7. Testery wykrywają też inne wirusy i patogeny

Zgodnie zresztą z informacją udostępnianą w ulotce informacyjnej, testery reagują na różne grupy patogenów a nie tylko na SARS Cov2, co jest jak przypominam, podstawą opinii o globalnej pandemii. Jeśłi masz chlamydię, adenowirusy, mykoplasmę, masz wirusa grypy H1N1 albo prztrafiły ci się inne powiązane z SARS wirusy pochodzące od nietoperzy - możesz spodziewadź się kwarantanny, diagnozy choroby Covid-19 i masy z tym związanych problemów, w tym uniemożliwienia Ci jakiejkolwiek terapii leczniczej. Rodzaje wykrywanych patogenów zależą od producenta testerów.

8. Przeznaczenie testerów wyklucza ich wykorzystanie do diagnostyki

Zgodnie z informacjami na ulotkach - testy mogą być wykorzystywane jedynie do badań naukowych a nie do diagnostyki - a tak są wykorzystywane. Wbew zaleceniom producentow testy stosuje się do badań określających stan zdrowia i na tej podstawie podejmuje się dramatyczne często w skutkach decyzje, wpływające na nasze życie i zdrowie oraz poziom życia i w radykalny sposób ingeruje w nasze plany i działania codzienne.


 Przeprowadzanie testów, przy próbie oceny ich właściwości i skuteczności w oparciu o samodzielne myślenie wskazuje że jest to proceder absolutnie nie wiarygodny, pozbawiony kompletnie podstaw zasad naukowego obiektywizmu, możliwości weryfikacji badań i samych testów. A jednocześnie wyniki tych testów są podstawą funkcjonowania społeczeństwa, państwa, ograniczania naszej wolności, wprowadzaniu regulacji stanowiących zagrożenie dla całego społeczeństwa i doprowadzanie do obniżania poziomu życia nawet do stanu zagrożenia przetrwania. Nie żyjemy w państwie leżącym w sferze ciepłej, w naszym regionie potrzebne są zapasy energii i pożywienia, aby przetrwać okres zimy, co wiąże się z dużymi nakładami pracy i wysiłku ekonommicznego i rozważnego planowania działań.

Firmy doskonale znają ograniczenia produkowanych przez siebie testów. Dlatego każdy jest opatrzony magicznymi słowami „for research use only” (tylko dla badań). Wczytując się dalej w ulotki dołączone do zestawów diagnostycznych dowiadujemy się, że test wykrywa „SARS-Cov2 jak również inne powiązane z SARS wirusy infekujące nietoperze” (Roche), „służy do rozróżniania betakoronawirusów” (RealStar Altona), „wykrywa wirusa grypy H1N1, adenowirusy, Mycoplasma pneumonie, Chlamydia pneumonie” (Creative Diagnostics). Ten ostatni test nawet nie wymienia koronawirusa. Nie przeszkadza to firmie rekomendować go jako „SARS-CoV-2 multiplex RT-qPCR”. Każda z firm produkujących zestaw diagnostyczny wyraźnie zaznacza, że „test nie ma zastosowania w diagnostyce. I tak Roche stwierdza: „these assays are not intended for use in the diagnosis of coronavirus infections”, podobnie Altona: „not for use in diagnostic procedures”, i wreszcie Creative Diagnostics: the product is not intended for diagnosis use”. Innymi słowy producenci testów wyraźnie zaznaczają, że nie służą one do diagnostyki infekcji koronawirusem.

https://skscovid19.org/images/2020/09/03/ulotka_testera_SARS_Cov2.jpg" alt="Instrukcja testu wykrywającego SARS-Cov2">

cytat z artykułu: http://cioz-dobrostan.pl/covid-19/wiarygodnosc-testow/


Wprowadzane ograniczenia funkcjonowania państwa i społęczeństwa mogą wywołać docelowo katastrofę nieporównalnie dużo większą, niż te kilkaset przypadków śiertelnych, które wynikają z wpisania w aktach zgonu jako przyczyny - Covid-19. Nie wspominając o przypadkach gdzie zalicza się do przyczyn przypadki śmierci osób, u których były - jak to się określa - choroby współistniejące.

Jak to się stało że na skutek stosowania tak mało wiarygodnych metod testowania i badania zarażeń wirusem SARS-Cov2 podejmuje się tak radykalne i nieodwracalnie i destrukcyjne w efektach zdrowotnych, ekonomicznych i gospodarczych działania organizacyjne? Zmusza się nas do potencjalnie dużo bardziej szkodliwego stosowania maseczek, co w przełożeniu na ilość wymaganych zastosowań i statystyczne wpływy na nasze zdrowie, wywołać może z czasem powikłania, generujące daleko bardziej szkodliwe dla naszego zdrowia zagrożenia? Uniemożliwia z korzystania ze służby zdrowia, odwołuje ważne dla naszego życia zabiegi i operacje, uniemożliwia prowadzenie terapii i leczenia wielu chorób przewlekłych?    Ile osób jeszcze musi umrzeć z tego powodu, aby zauważono w końcu ten proceder? A wyniki są bardzo widoczne w statystykach smiertelności, prowadzonych przez wyspecjalizowane instytucje zajmujące się danymi statystycznymi.

W okresie rozkwitu pandemii i wprowadzeniu silnych ograniczeń w funkcjonowaniu państwami, nastąpił w Europie duży skok śmmiertelności, nie mający uzasadnienia w przypadkach śmierci wywołanych wirusem SARS-Cov2. Szczególnie, że przypadki podawane jako spowodowane z tej przyczyny, skorelowane były ze spadkiem śmiertelności na grypy, zapalenia płuc, choroby układu krążenia itp. Skąd więc ten nagły skok śmiertelności?

W oparciu o wykonane testy, określa się też przyczyny śmierci, wpisując w aktach zgonu taką właśnie przyczynę, mimo że pacjenci umierali często na zupełnmie inne choroby. Definiując je jako choroby współistniejące. To typowe działania kreatywnej księgowości i zabawami liczbami, aby stworzyć wirtualny, wypaczony obraz zasięgu i skuteczności choroby.

Jednocześnie gdy określa się chorych na podstawie przeprowadzanych tesów, określa się u bardzo wielu osób, że są oni chorzy na bezobjawową wersję tej choroby. Chory, bez żadnych objawów jest izolowany, podlega ścisłej kwarantannie, pozbawia się go możliwości zarabiania pieniędzy, możliwości funkcjonowania w społeczeństwie, korzystania z możliwości korzystania ze służby zdrowia. Często jest to podstawą powstawania traum i depresji, zakończonych często próbami samobójczymi. 

Dlaczego nauka coraz bardziej stanowczo polaryzuje się w działaniach które są antagonistyczne z interesem społecznym a wręcz działa w kirunkach otwarcie wrogim dla społeczeństwa i zasad Dobra Wspólnego? Dlaczego dobro korporacji, biznes na naszym zdrowiu staje się głównym motorem działań i elementem za który my musimy płacić, nie tylko naszymi pieniędzmi, ale i zdrowiem?

Nawet jeśli w powyższych uwagach znajdziemy wytłumaczenie dla 2-3 punktów (chociaż staraliśmy się rzetelnie ocenić informacje o testach  oparciu o opinie różnych środowisk naukowo medycznych, to i tak pozostałe kładą cień na intencje, podstawy podejmowania decyzji, ocenę działań w kierunku interesu publicznego i społecznego. Przecież działania państwa, wprowadzane regulacje i ograniczenia powodują tak głęboki wpływ na nasze życie tu i teraz, ale też generują trudne do przewidzenia skutki, z którymi wkrótce będziemy musieli się zmierzyć.

Musimy jako społeczeństwo przestać ufać środowiskom i siłom politycznym, które zdają się działać przeciwko nam i naszym najbardziej istotnym interesom społecznym. 

 

 Źródła:

1. https://ekovitaren.pl/blog/157-chociaz-caly-swiat-polega-na-rt-pcr-w-celu-zdiagnozowania-zakazenia-sars-cov-2-nauka-wypowiada-sie-jasno-nie-nadaja-sie-do-celu

2. TESTY P_C_R | działanie i zastosowanie

3. TEST PCR | WIRUSY | C_O_V_I_D_19

 4. Prof. Kornelia Polok i Prof. dr hab. Roman Zieliński "PCR-yzm - O prawdziwej roli testów"

Prof. zw. dr hab. Roman Zieliński oraz Prof. Kornelia Polok są genetykami i biologami ewolucyjnymi, którzy od kilkudziesięciu lat zajmują się zastosowaniami metod molekularnych w analizie i ewolucji genomów różnych grup organizmów, a także

 
 

 

 

Więcej o testach:

 

O Społecznej Komisji Śledczej

Powstaje jako oczekiwanie społeczne i z inicjatywy wielu środowisk, zainteresowanych wyjaśnieniem sprawy pandemii i działań rządu i środowisk medycznych i naukowych. Zbyt wiele wydarzeń i działań budzi wątpliwości, nie tylko w zakresie zapobiegania , skutecznych procedur medycznych, badań naukowych, podstaw wyliczania przypadków chorobowych i śmierci związanych z Covid19.